czwartek, 10 stycznia 2013

Mówimy do siebie listami

Cześć,

Ułożyłam się właśnie wygodnie w fotelu, a kąciki moich ust rozkoszują się herbatą. Chciałam się po prostu przywitać. Jak się macie? Ja przyznam, że jestem okropnie zmęczona przeżywaniem kolejnego dnia. Powinnam mniej rozmyślać. Dalej nie mogę pogodzić się z tym, że mamy już nowy rok. Dziwnie się czuję myśląc, że tamten po prostu był i przeminął. A był jednym z najbardziej wyczerpujących, najbardziej szalonych i najcudowniejszych jakie udało mi się przeżyć. Jednak teraz nie narzekam, jest dobrze, tak jak miało być. Zbliża się kolejny konkurs poetycki, zamierzam się na niego wybrać, życzcie mi powodzenia :-) A teraz zostawiam was z kolejnym wierszem, może przypomną wam się święta... zeszłoroczne, lub jakieś z przed lat.

                                                     

 Niewysłane listy

Blade dłonie na okiennej szybie,
zdarty lakier do paznokci,
świecące lampki otulone w nadzieję,
płatki śniegu pływające w powietrzu,
życzenia uwięzione w śnieżnej kuli,
karmazynowa sukienka na wieszaku w starej szafie -
- nigdy nie założona.
Zamarznięte stopy,
zapach wosku,
wiatr niosący twoje słowa...
Siedząc na dywanie
z rozpuszczonymi włosami
spekuluję jak się masz w te święta...
Szukam niewysłanych listów -
utopionych w atramencie.
Zwiędłe liście,
granatowy sweter.
Próbujące przytulać mnie swoimi ramionami
niekończące się myśli...
Podobno zawsze znajdę drogę powrotną
ale nie znalazłam powodów, by się cofać
ani powodów, by iść dalej...
Usypiam wspomnienia
w niepościelonym łóżku.
W tym zatłoczonym pokoju brakuje twojego cienia
- zauważyłeś?
Nuty zapisane w zeszycie
wypełniające dźwięk pukania do drzwi.
Wtedy ujrzałam twój uśmiech na ich progu,
będąca pod wielkim wrażeniem.
Lęk znikający z lodowych oczu
schowany gdzieś pomiędzy kartkami.
Peregrynuję pośród wypisanych linii
poszukując niewypowiedzianych zdań
spoglądając na znoszone buty,
brudne mankiety,
podarty szalik
i ciebie
a tamte chwile oprawiam w ramkę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz