Mama zabrała mi książkę o Marilyn Monroe, którą właśnie czytałam, więc muszę poszukać sobie czegoś nowego. Zapewne mama zdążyć ją przeczytać zanim ja znajdę jakaś inną. We wszystkich bibliotekach w okolicy nie ma Nostalgii Anioła :-( Właśnie zaczęły mi się ferie, przypuszczam, że nie spędzę ich tak jakbym chciała. W drugim tygodniu będę chodzić do szkoły na zajęcia, które mają nas przygotować do egzaminów. Powinnam w pełni wykorzystać ten czas ferii, czy to mi się uda? Nie wiem, w każdym razie zamierzam się dobrze bawić. Mam cichą nadzieję, że będzie choć trochę okazji do napisania czegoś nowego. Mam pełno pomysłów, ale potrzebuję dłuższej chwili spokoju, żeby usiąść i wyrzucić z siebie wszystko.
Zawsze podobały mi się klatki dla ptaków. Marzyłam, żeby mieć taką piękną dużą klatkę, a nigdy nie udało mi się uczynić moich marzeń rzeczywistymi. Jestem pełna nadziei, że już niedługo znajdę klatkę, którą będę mogła zanieść do domu. Nie zamierzam w niej trzymać ptaków, a kwiaty. Ewentualnie świece :-) Rok temu udało mi się napisać coś zainspirowanego tym motywem. Pokazuję wam kolejny wiersz, mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu.
Polecam wam przy czytaniu posłuchać tej melodii, mi zawsze lepiej się czyta przy muzyce ;-)
Firmament z cegieł
Zbudowałam ci firmament z cegieł
w twojej małej klatce -
byś już nigdy nie odszedł.
W końcu tak długo czekałam...
Zaparzyłam już herbatę
w porcelanowej filiżance,
już ubrałam moją sukienkę z kokardami,
udekorowałam pokój zapachem róż,
splotłam włosy w swoje złudzenia
wpatrując się w wskazówki zegara...
Zamknę klatkę na klucz,
nie pozwolę twoim dłoniom się uwolnić.
Zostawię zapalone światło i odsłonięte firanki,
byś przypadkiem nie zgubił drogi.
Nie chcę być rozsądna...
Powitałam deszcz
czekając na dygotanie serca.
Straciłam równowagę śniąc sen
okaleczony tęsknotą.
Postawiłam naprzeciw siebie lustro
bym nie czuła się samotna
czekając na ciebie.
Teraz usta nie mówią,
ręce drżą
Nieznany odgłos otwieranych drzwi...
a twoja filiżanka jest nadal pusta.
Unoszę powieki licząc kwiaty w kałamarzu
znów nie przyszedłeś
znów siedzę tu sama
czemu cię nie ma?
znowu ocieram oczy półdźwiękiem łez.
Herbata zdążyła wystygnąć
wyczekując na melodię twoich stóp
unikając pobłażliwych słów.
Ptaki z klatki już odleciały
zostań
na moment
Czy stworzyłam coś co sprawiło iż odszedłeś na zawsze?
Nie mogę polecieć za tobą
nie mam skrzydeł
a dziś pada deszcz, więc anioły nie latają
wśród firmamentu z cegieł
który ci zbudowałam
w twojej małej klatce.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz